Archiwa tagu: Pan Kuleczka

„Tajemnica”, czyli jak pomnożyć pieniądze

W kalendarzu czerwiec, przyroda w pełnym rozkwicie, a balkony kolorowe od kwiatów. Nasz również. Mamy na nim z Kubą swoje terytoria – ja skrzynki z kwiatami, a Kubuś wielką donicę z ziołami.

Jego obowiązkiem jest dopilnowanie, aby bazylia i oregano i pietruszka naciowa w nim rosnące miały się dobrze. Sadziliśmy je wspólnie, a teraz on ma roślinek doglądać, podlewać i skubać, gdy chcemy jakąś potrawę wzbogacić ziołami z balkonu.

Kuba, podlałeś dziś swoje zioła? – często pytam, gdy mam zamiar podlać moje kwiaty. Wtedy zazwyczaj okazuje się, że zapomniał (jak to dziecko) i razem wychodzimy (on ze swoją kolorową konewką) na balkon i „poimy” nasze rośliny, celebrując wielce tę czynność.

Bardzo często wtedy wspominamy jedno z opowiadań Pana Kuleczki, bardzo zabawne, z zaskakującym zakończeniem, pod tytułem „Tajemnica”.

Pypeć miał plan. Na parapecie w ich mieszkaniu stały skrzynki. Kiedyś coś w nich pewnie rosło. Ale już od dawna była w nich tylko ziemia. Kiedy wrócili do domu, a Pan Kuleczka z Katastrofą rozpakowywali zakupy, Pypeć cicho otworzył okno i wsunął pięć złotych głęboko do skrzynki z ziemią.

Nie trudno domyśleć się jakich efektów spodziewał się pypeć. Ech, szkoda że nie można faktycznie posadzić monet na balkonie, aby po czasie zbierać bardzo bogate plony. Biedny Pypeć łudził się, że tego doczeka. A jaki był efekt jego „prac ogrodniczych”?

Nie myślałam, że z jednego pieniążka może wyrosnąć tyle radości.

Tak to skwitowała kaczka Katastrofa, a co wyrosło w skrzynce i za czyją sprawą? Sprawdźcie to w książeczce, nie będziemy psuć Wam niespodzianki.

Niby nie wiosna a wiosna?

Dziś rano, gdy maszerowaliśmy z Kubą do przedszkola, towarzyszyło nam słonko na błękitnym niebie. Rozpinając górny guzik kurtki, rzuciłam radośnie: – Ależ piękna wiosna.

Kuba spojrzał na mnie i naśladując mnie dość niezdarnie, rozsunął zapięty po szyję zamek kurteczki. Szedł przez chwilę w milczeniu, a potem spytał: – A pamiętasz Mamusiu opowiadanie Pana Kuleczki o wiośnie, która nie była wiosną?

– Tak Kubusiu, pamiętam, ale nie za dokładnie – odpowiedziałam i zawstydziłam się nieco, że synek lepiej to pamięta ode mnie. Obiecałam mu, że dziś sobie wspólnie przypomnimy tę opowiastkę.

Gdy tylko popołudniu skończyliśmy jeść obiad, wrzuciłam ukradkiem książeczkę do torebki i zaproponowałam Kubie spacer na plac zabaw. Popołudnie było piękne, słońce przyjemnie grzało, a plac zabaw pełen był rozbawionych dzieci. Wśród nich mój mały. Gdy podszedł do mnie, aby odpocząć u mojego boku na ławce, poczęstowałam go soczkiem i wyciągnęłam Pana Kuleczkę: – To co Kuba, czytamy o wiośnie? Kuba zaskoczony ucieszył się niespodzianką i przytaknął ochoczo.

Zaczęłam więc czytać opowiadanie „Słońce”, w którym kaczka Katastrofa usiłowała przekonać domowników, że w jesienny poranek niespodziewanie nadeszła wiosna. Co jakiś czas zerkałam na Kubę, który oparłszy główkę na moim ramieniu, z zamkniętymi oczkami uśmiechał się lekko do kuleczkowej opowieści, wygrzewając buźkę w promieniach bardzo wiosennego słońca.

O kałuży Pana Kuleczki

W kalendarzu Pana Kuleczki na rok 2013 wśród comiesięcznych kart z sympatycznymi ilustracjami i sensownymi sentencjami, które pięknie je puentują, znajduje się obrazek, na którym Kuleczka stoi pod parasolem w deszczowy dzień. Pod ilustracją napis:

Nawet w kałuży można zobaczyć niebo

Zachwycająca myśl. Taka prosta i oczywista prawda. Kuba też na to zwrócił uwagę. Kiedy dotarł w kalendarzu na tę stronę i przeczytaliśmy podpis, to zaczęła się rozmowa na ten temat. Były praktyczne pytania o to czemu widać niebo w kałuży, ale była też głębsza dyskusja nieco filozoficzna. Bo przecież autorowi chodziło o coś więcej i właśnie to starałam się przekazać Kubie.

Fajnie rozmawia się z maluchem na tematy bardziej abstrakcyjne, tłumacząc ukryte przez autora myśli, tłumacząc, że tak jak w pozornie brzydkiej, ponurej, mokrej kałuży można zobaczyć miły dla oka widok odbijającego się w wodzie nieba i słońca, tak samo w życiu można nawet w szare, nijakie dni poszukać pozytywnych emocji, dojrzeć urok codzienności, sprawić, że dzień będzie miły dla nas i dla innych.

Od tego czasu zawsze gdy idziemy z Kubą po deszczu, gdy kałuże zdobią chodniki i drogi, przystajemy i szukamy w nich błękitu nieba lub promieni słońca. Zabawa przednia. Bywa też, że gdy jestem smutna lub rozzłoszczona na coś, mój kochany maluch podchodzi do mnie i mówi: – A pamiętasz o kałuży i niebie? I wtedy od razu przechodzą mi smuteczki i irytacja.

Pierwsza książka

Przedstawiam pierwszą książkę z serii o Panu Kuleczce. Teraz to już dziecięca klasyka. Wspaniała, ciepła, mądra książka. Przepięknie zilustrowane krótkie historyjki.

Pan Kuleczka

Trochę to bajka, bo kaczuszka, pies i mucha nabrały cech ludzkich, ale otoczenie, jak najbardziej realne i współczesne. Obraz rodzinki z najzwyklejszymi codziennymi drobnymi konfliktami, radością, ciepełkiem domowym i wzajemną miłością.

Pan Kuleczka cierpliwy, wyrozumiały i kochający. Katastrofa – przesympatyczny, wrażliwy nerwusek. Pypeć – rozważny, bezkonfliktowy myśliciel. Mucha nic nie mówi, ale też potrafi wyrazić swoje zdanie. „Pan Kuleczka” to ciepłe, bardzo pozytywne opowiadania, których czytanie sprawia przyjemność nie tylko dzieciom, ale i dorosłym.

Czytaj dalej Pierwsza książka

Odkryliśmy Pana Kuleczkę!

Jestem mamą czteroletniego Kuby. Kuba, na szczęście, uwielbia czytać bajki. Znaczy uwielbia, gdy ja mu je czytam, bo sam jeszcze nie radzi sobie ze słowem pisanym. A nawet gdyby sobie radził, to o ile przyjemniejsze jest, gdy to mama składa zgrabnie literki w ciekawą całość?

Od wierszyka do wierszyka, od opowiadania do opowiadania, od bajki do bajki, niepostrzeżenie powstał rytuał wieczornego czytania. Od jakiegoś czasu hitem „wieczorków literackich” są opowiadania o Panu Kuleczce.

To, że wieczorem z Kubą poznajemy lub powtarzamy enty raz kolejną historyjkę tego niesamowitego faceta, nie oznacza, że nie towarzyszy nam w ciągu dnia.  Pan Kuleczka jest idolem mojego syna, często go wspomina, zastanawia się, co zrobiłby w danej chwili, co mu doradził, porównuje sytuacje z życia z sytuacjami wyczytanymi w opowiadaniach. Aż czasem jestem o Kuleczkę zazdrosna ;).

Już niebawem napiszę więcej o tej niesamowitej przygodzie z bajkowym, mądrym Kuleczką, który na stałe zagościł w naszym domu.